Książka „Dziwolągi”
Jakiś czas temu otrzymałam od Wydawnictwo RM książkę Joanny Zaręby „Dziwolągi”. Początkowo byłam do niej nastawiona z mieszanymi uczuciami. Czy nie będzie to publikacja, która będzie żerować na inności innych, żeby zarobić. Jednak się myliłam. Opowieść o Julii Pastranie, Tomciu Paluchu czy najgrubszym mężczyźnie świata bardzo mnie wciągnęła.
Autorka w przystępny sposób przedstawia życiorysy osób, które zarabiały na życie tym, że wyglądały inaczej niż przeciętny człowiek, bo miały np. 4 nogi czy były bardzo ciężkie. Możemy poznać wiele ciekawych historii osób, które nie są jednoznaczne.
W każdej opowieści jest podkreślanie realiów tamtego świata, a także próba odnalezienia informacji jak dany bohater czy bohaterka z tym się czuła. Czy była zmuszana do udziału w wielkich przedstawieniach, czy sama tego chciała? Czy była tylko wykorzystywana przez swojego menadżera, czy miała coś do powiedzenia? Pokazane też są w miarę możliwości przesłanki impresariów, którzy nie raz wykorzystywali czy oszukiwali swoich podopiecznych.
W wielu miejscach można zadać sobie pytanie, w jakim stopniu ten świat opisywany przez autorkę się zmienił i staliśmy się bardziej otwarci na innych i tolerancyjni. A jak bardzo, jednak brakuje nam sporo do ideału i dalej cuda natury robią furorę.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie i ciekawie, pomimo kilku drobnych redakcyjnych błędów w datach. Zawiera ona też bibliografię, do której można sięgnąć, żeby poznać więcej historii, bo jak sama zauważa, nie przedstawiła wszystkich, gdyż tematyka poruszana jest jak rzeka i można wiele o niej napisać.
Niewątpliwie lektura daje do myślenia, jak można wykorzystać w podły sposób inność innych. A także zwrócenie uwagi, na co warto kłaść nacisk, by się nie powtarzało w historii.


